Przepraszam, że aż tyle nie pisałam. Postanowię to popawić... więc zabieram się za pisanie kolejnej cześći :)
VERONIKA
2013-06-18
2013-03-07
Daj sobie dziewczyno w końcu spokój! Cz. 19
Przepraszam, że tak długo nie dodawałam kolejnej części, ale długo nie mogłam zdecydować się co zrobić w tej częśći... Zwykle piszę z głowy, ale tym razem chcialam aby był przemyślany, ponieważ wiem że niektórzy ludzie, którzy czytają co piszę, później mnie krytykują za to co piszę... ale to jest moja sprawa, jestem Directioners, jestem zboczona i dobrze mi z tym, więc jeśli masz zamiar mnie krytykować to możesz tej części nie czytać!
_________________________________________________________________________________
- A więc na czym skończyliśmy?- odezwał się po chwili twój ukochany i wpiął się w twoje usta.
Odwzajemniłaś to. Po chwili Harry pchnął cię na łóżko i zaczął całować twoją szyję. Ty nie byłaś mu dłużna i zaczęłaś całować jego tors. Zobaczyłaś, że Harry zdejmuję bluzkę i spodnie, więc postanowiłaś zrobić to samo i zdjęłaś bluzkę. Harry znowu zbliżył swoje usta do twoich i zaczął nieśmiało całować. Pocałunki stawały się coraz namiętniejsze. Zaraz po pocałunkach na ustach i szyi Harry poszedł niżej i niżej. Zaczął zdejmować twoje spodnie. Zobaczyłaś, że wasza sypialnia wygląda jak pobojowisko.
- Cieszę się, że mam cię. Jesteś moim słońcem- usłyszałaś, jak Harry szepczę ci do ucha miłe słowa
- Ja się też cieszę, nawet nie wiesz jak - pocałowałaś go w tors
Zdjęłaś bokserki Harrego i zaczęłaś całować go coraz niżej, a zeszłaś do jego "przyjaciela". Po chwili to Harry przeją injacytywe i zaczął zdejmować ci koronkowe majteczki bez żadnych problemów, o dziwo nawet z rozpięciem stanika sobie poradził i zaczął całować twoje piersi i sutki.
_________________________________________________________________________________
- A więc na czym skończyliśmy?- odezwał się po chwili twój ukochany i wpiął się w twoje usta.
Odwzajemniłaś to. Po chwili Harry pchnął cię na łóżko i zaczął całować twoją szyję. Ty nie byłaś mu dłużna i zaczęłaś całować jego tors. Zobaczyłaś, że Harry zdejmuję bluzkę i spodnie, więc postanowiłaś zrobić to samo i zdjęłaś bluzkę. Harry znowu zbliżył swoje usta do twoich i zaczął nieśmiało całować. Pocałunki stawały się coraz namiętniejsze. Zaraz po pocałunkach na ustach i szyi Harry poszedł niżej i niżej. Zaczął zdejmować twoje spodnie. Zobaczyłaś, że wasza sypialnia wygląda jak pobojowisko.
- Cieszę się, że mam cię. Jesteś moim słońcem- usłyszałaś, jak Harry szepczę ci do ucha miłe słowa
- Ja się też cieszę, nawet nie wiesz jak - pocałowałaś go w tors
Zdjęłaś bokserki Harrego i zaczęłaś całować go coraz niżej, a zeszłaś do jego "przyjaciela". Po chwili to Harry przeją injacytywe i zaczął zdejmować ci koronkowe majteczki bez żadnych problemów, o dziwo nawet z rozpięciem stanika sobie poradził i zaczął całować twoje piersi i sutki.
Chciałaś coś powiedzieć, ale nie zdążyłaś nic powiedzieć bo chłopak wbił się w twoje usta. Kierowało wami takie pożądanie że sami nie mogliście się mu oprzeć. Bałaś się ... ale czego? . Wszedł w ciebie powoli i delikatnie. Jego nagie ciało złączyło się z twoim w jedno a ty byłaś w niebie. Nigdy jeszcze nie czułaś się tak wspaniale. Poruszał się powoli ale też bez przesady. Podniecało cię to jak przygryzał wargę, jak cicho sapał jak dotykał każdego kawałka twego ciała. Wasze ''zabawy'' trwały dobre dwie godziny. Gdy skończyliście Harry jeszcze raz czule ucałował cię w usta delikatnie je przy tym przygryzając i kładąc się obok ciebie szepnął kocham cię ..
- Ja też cie kocham- uśmiechnęłaś się po czym oboje wtuleni w siebie zasnęliście .
2 tygodnie później
***
Obudziłaś się ok. 9 rano. Chciałaś się przytulić do torsu Harrego, ale zobaczyłaś że go nie ma.
No nie,znowu- pomyślałaś i wstałaś z łózka. Po tym jak zobaczyłaś jak wygląda wasz dom postanowiłaś, że posprzątasz.
Poszłaś do łazienki i wzięłaś orzeźwiający prysznic i ubrałaś się w to.
Po 20 minutach poszłaś posprzątać dom. Zajęło ci to dobre 3 godziny. Po tym poszłaś do kuchni o zaczęłaś robić kurczaka. W między czasie Eleanor zadzwoniła, że wpadnie. Po 40 minutach ktoś zapukał do drzwi. Poszłaś otworzyć i zobaczyłaś Elkę.
- Wchodź, ja idę dokończyć obiad
Podeszłaś do kuchenki i zmniejszyłaś ogień. Po 5 minutach było już wszystko gotowe.
- Eleanor chcesz obiad?- zawołałaś
- Poproszę- usłyszałaś w odpowiedzi
Nałożyłaś obiad i podałaś do stołu.
- A jak tam ci się układa z Lou?- zapytałaś w między czasie
- Można powiedzieć, że dobrze
- Ale jak to można powiedzieć?
- No bo ostatnio zachowuje się dziwnie.. jakbym w ogóle go nie obchodziła. Mówi, że jest zajęty, albo idzie na próbę, tak jak na przykład wczoraj czy dzisiaj...
- Ale jak to na próbę? Wczoraj?
- No tak? A coś nie tak?
- Nie wszystko ok... tylko, że wczoraj chłopcy nie mieli żadnej próby. Harry był z mną tutaj. Z tego co wiem to dzisiaj mają próbę
- Super.. okazuje się, że mój własny chłopak mnie okłamuje- widać było, że chce jej się płakać.
Chciałaś już jej odpowiedzieć, ale poczułaś się dziwnie.. jakbyś miała za chwile zwymiotować. Wstałaś i pobiegłaś do łazienki. Eleanor poszła za tobą.
- Słoneczko (tak czasami cię nazywała Perrie i Eleanor ) co się dzieję?
- Właśnie nie wiem. Już od tygodnia tak mam, co tylko zjem to zbiera mnie na wymioty
- Hmmm.- Widać było, że nad czymś się zastanawiała
- Co?
- Kiedy ostatnio uprawiałaś z Harrym seks?
- Trzy dni temu, a co?
- Nie nic, myślałam że jesteś w .... ale to nie możliwe jak mówisz, że trzy dni temu.
Po tych słowach zastanowiłaś się chwilę i....
- ELEANOR!!
- Słucham? Jestem tu, nie musisz się drzeć
- Przepraszam Cię, ale dwa tygodnie temu ja i Harry.......
- [T.I] nie mów, że... - popatrzała się na ciebie- Normalni jesteście? Tak bez zabezpieczenia? Kobieto!!
- Czy bez zabezpieczenia to właśnie nie wiem.. po tym jak weszliśmy do sypialni film mi się urwał.
Oczami Eleanor
***
- Trzeba jechać do apteki po test- powiedziałaś do [T.I]
- Okej, chodź jedziemy
Po 30 minutach byliście już z powrotem. [T.I] weszła do łazienki i chyba była tam z 20 minut.
- Kobieto co ty tam tyle robisz?- krzyknęłaś, żeby cię usłyszała. Po tych słowa wyszła.
***
Przepraszam, że tak długo
Veronika
2013-02-18
Daj sobie dziewczyno w końcu spokój! Cz.18
***
(Nadal) Oczami Harrego
Mój wybór chyba był oczywisty. Musiałem szukac milosci mojego życia.
- Gdzie ona do cholery poszła? Szukałem już wszędzie- po chwili namysłu przypomniało mu się ich wspólne miejsce. Tam gdzie się poznali- park przy willi Harrego. Bez chwili namysłu zaczął biec w stronę parku. Zimny wiatr dotykał policzków Harrego. Chwilę później był już na miejscu, ale jej nie zobaczył.... Chwila ... widzę ją- Zaczął biec
- [T.I] wiesz jak się o ciebie martwiłem... dlaczego płaczesz honey..
- Bo.. bo nie chcę się straci Harry. Dlatego płacze.
- Ależ skarbie, nie stracisz mnie obiecuje. Żadna Katherina nie ma tyle wdzięku i uroku co ty- uśmiechnął się, a po chwili dał jej buziaka w czoło.- a teraz chodz już do domu - dodał i wziął ją za rękę.
- Pamiętasz.. tu się poznaliśmy. Pamiętam ten dzień jak to byłoby wczoraj.
- Ja też. Pamiętam jak byłem wkurzony na Paul'a i poszedłem się przejśc....
- Poszedłes sie przejsc i niezdarnie wylales na mnie kawe- usmiechnela sie lekko
- Co nie zmienia faktu, że to ty wpadłaś na mnie
- Hahaha, dobra wygrales.
Po paru minutach w ciszy doszliscie do drzwi wejsciowych do willi.
***
OCZAMI [T.I]
Chciałaś nacisnac klamke, ale Harry złapał cię na rękę. Odwróciłaś się, a on wpioł się w twoje zimne usta.
Odwzajemniłas to, bo dawno ci tego brakowalo. Brakowalo Ci bliskosci z nim, jego dotyku, jego cieplych pocałunków na twoim ciele. Nie wiesz czemu, ale chcialas czegos wiecej niż tylko pocałunków. Zaczelas go calowa po szyji. Harry chyba wiedzial co chcesz bo oparl cie o drzwi i zaczął coraz namietniej calowac. Zaczelas go rozbierac, ale po chwili Harry sie odsunął.
-Co sie stało?- powiedziałaś lekko zdziwiona
- Możesz przesta mnie rozbierac?
-Aha, rozumiem. Nie chcesz. - powiedzialas zrezygniwana
- Nie o to chodzi. Moglabys mnie nie rozbierac tutaj, na dworzu? Lepiej byłoby jak byś mnie rozebrała w naszej sypianli.- uśmiechnął się i po chwili otworzył drzwi.
Weszliscie do srodka i chyba nikogo nie bylo bo bylo cicho.
Weszliscie na góre i weszliscie do sypialni.
- A więc na czym skończylismy?- odezwal sie po chwili twoj ukochany i wpioł sie w twoje usta.
***
Tralallala :D A na taką częśc mnie wzieło :) Długo nie moglam sie zdecydowa, ale w końcu zdecydowalam sie na zboczony :))
Veronika
(Nadal) Oczami Harrego
Mój wybór chyba był oczywisty. Musiałem szukac milosci mojego życia.
- Gdzie ona do cholery poszła? Szukałem już wszędzie- po chwili namysłu przypomniało mu się ich wspólne miejsce. Tam gdzie się poznali- park przy willi Harrego. Bez chwili namysłu zaczął biec w stronę parku. Zimny wiatr dotykał policzków Harrego. Chwilę później był już na miejscu, ale jej nie zobaczył.... Chwila ... widzę ją- Zaczął biec
- [T.I] wiesz jak się o ciebie martwiłem... dlaczego płaczesz honey..
- Bo.. bo nie chcę się straci Harry. Dlatego płacze.
- Ależ skarbie, nie stracisz mnie obiecuje. Żadna Katherina nie ma tyle wdzięku i uroku co ty- uśmiechnął się, a po chwili dał jej buziaka w czoło.- a teraz chodz już do domu - dodał i wziął ją za rękę.
- Pamiętasz.. tu się poznaliśmy. Pamiętam ten dzień jak to byłoby wczoraj.
- Ja też. Pamiętam jak byłem wkurzony na Paul'a i poszedłem się przejśc....
- Poszedłes sie przejsc i niezdarnie wylales na mnie kawe- usmiechnela sie lekko
- Co nie zmienia faktu, że to ty wpadłaś na mnie
- Hahaha, dobra wygrales.
Po paru minutach w ciszy doszliscie do drzwi wejsciowych do willi.
***
OCZAMI [T.I]
Chciałaś nacisnac klamke, ale Harry złapał cię na rękę. Odwróciłaś się, a on wpioł się w twoje zimne usta.
Odwzajemniłas to, bo dawno ci tego brakowalo. Brakowalo Ci bliskosci z nim, jego dotyku, jego cieplych pocałunków na twoim ciele. Nie wiesz czemu, ale chcialas czegos wiecej niż tylko pocałunków. Zaczelas go calowa po szyji. Harry chyba wiedzial co chcesz bo oparl cie o drzwi i zaczął coraz namietniej calowac. Zaczelas go rozbierac, ale po chwili Harry sie odsunął.
-Co sie stało?- powiedziałaś lekko zdziwiona
- Możesz przesta mnie rozbierac?
-Aha, rozumiem. Nie chcesz. - powiedzialas zrezygniwana
- Nie o to chodzi. Moglabys mnie nie rozbierac tutaj, na dworzu? Lepiej byłoby jak byś mnie rozebrała w naszej sypianli.- uśmiechnął się i po chwili otworzył drzwi.
Weszliscie do srodka i chyba nikogo nie bylo bo bylo cicho.
Weszliscie na góre i weszliscie do sypialni.
- A więc na czym skończylismy?- odezwal sie po chwili twoj ukochany i wpioł sie w twoje usta.
***
Tralallala :D A na taką częśc mnie wzieło :) Długo nie moglam sie zdecydowa, ale w końcu zdecydowalam sie na zboczony :))
Veronika
2013-02-17
Daj sobie dziewczyno w końcu spokój Cz. 17
Zeszłaś na dół i zobaczyłaś jak Katherin mizia się do Harreg'o.
- Harry, co to ma znaczyć?! - wrzasnełaś
- Kotku to nie tak jak myślisz..to ona się do mnie przystawia nie ja
- Poprzednio też tak mówiłeś! Nie chcę, aby ta szmata znowu zniszczyła NASZE życie!!- Nie obchodziło cię to, że ona jest przy was. Nawet chciałaś, żeby to usłyszała.
- Wypaszam sobie obelgi na swój temat. - powiedziała stanowczo Katherin
Widziałaś, że chłopcy na was patrzą, ale nie obchodziło cię to.
- Honey.... wytłumaczy ci to. Chodź na chwile do naszej sypialni...
- Ok.
Udaliście sie do sypialni, a Harry zaczął ci tłumaczyć tą całą sytuacje.
- A więc jak poszłas na góre, ja usiadłem i chciałem wejść na Twittera. Nawet nie zdąrzyłem wziąść laptopa a Katherin już usiadła przy mnie i zaczeła się do mnie przystawiać. Próbowałem odejść, ale ona sie do mnie wracała. Jak chesz to możesz spytać chłopaków!
- Mówisz prawde?
- Mówiłem, że jak chcesz to mozesz się spytac chłopaków.
- Nie chcę się pytac chłopaków! Harry! W zwiążku chodzi o zaufanie, czyż nie!? No właśnie. Ja ci chcę uwieżyc, dlatego się pytam.
- [Z.T.I] tak mówię prawdę!
- A więc ci wierze! Tylko proszę nie zadawaj się z nią.
- Czy ty słyszysz co mówisz? Ja muszę, nawet jeśli nie chce. Dobrze o ty wiesz, jaka jest moja praca.
- Harry, wiesz że nie chciałam ... Ja przepraszam. Tylko wiesz co mnie boli?
- Nie, nie wiem.
- No właśnie.Boli mnie to że ona ZNOWU chcę cię odzywskać.Ja nie chcę stracić. - W trakcie tego zaczełaś płakac.
- Myszko, nie stracisz. Obiecuję
- Wcześniej tez tak mówiłeś. Najlepiej jak się przejdę. - powiedziałas do Harrego i wyszłaś.
Wyszłaś, nawet nie wiesz gdzie. Byle dalej od tego wszytskiego. Tego całego natłoku... od ludzi.. od niej
Szłaś wąskimi uliczkami. Weszlaś do parku i usiadłaś na jednej ławce. Zaczełaś płakać jak małe dziecko. Nie wiedziałaś co masz zrobic. Nie chcialaś go stracić... tak bardzo kochałaś.
***
Oczami Harrego
Co ja najlepszego zrobiłem... ale kretyn z mnie. - Zaczoł się obwiniać
Usiadł na krańcu łóżka i zaczoł płakać... był bezsilny
Za chwilę Liam weszedł do waszej sypialni.
- Hej stary... jeszcze prawie nigdy nie widziałem jak się tak kłócicie.
- Jeśli przyszłes do mnie, żeby powiedzieć tylko to,to możesz już wypiedalać.
-Ej, uważaj sobie trochę na słowa. Ja chciałem tylko pomóc, ale jeśli jesteś skończonym idjątą to i tak nie zrozumiesz o co by mi chciało chodzić.
- Co sugerujesz?
- To, że jeśli bedziesz tu płakac jak głupi, a ona może teraz siedzieć na zimnie to sorry, ale jesteś totalnym palantem i możesz ją stracić. Nie wiem jak ona mogła do ciebie wrocić!- wydarł się na ciebie, a po chwili dodał-
Ona ma za dobre serce dla ciebie... Harry przejżyj w końcu na oczy!
Po tych słowach, czul się zagubiony, nie wiedzial co ma zrobic... Płakać i użalać się nad sobą? A może iść szukać gdzie teraz powiedziewa się miłość jego życia? Co wybrałac?
A wy jak myślicie? Sprawa chyba oczywista, ale więcej w następnej cześći :)
Veronika
2013-02-14
Daj sobie dziewczyno w końcu spokój! Cz. 16
Nie wierzyłaś co zobaczyłaś. To ona, ... wróciła. Była Harr'ego. Domyślałaś się, że to ona zniszczyła twoje życie z Harrym. Dziewczyny (Eleanor , Danielle, Perrie) też tak myślały. Cała gotowałas się w środku.
Postanowiłaś, że zapytasz się kto ją wpuścił.
-Louis chodź na chwilę,
-Ok - poszłaś z nim na chwilę do kuchni
- Kto do cholery ją wpuścił?!
- Kogo? Katherine?
- Nie wiesz, Świętego Mikołaja!? Lou nie rób sobie głupich żartów!
- No ok.. Wpuścił ją chyba... Niall.
- Ja pierdole..
- A dlaczego jesteś zła?
- Louis! A ty nie byłbyś zły, gdyby tu przyszedł były Eleanor, a właśnie on zniszczył twoje życie z nią?
- Przesadzasz- uśmiechnął się
- Hmm, może trochę tak. Ale nie chcę go stracić
--T.I co ty pieprzysz!? Jeśli Harry cie kocha, to cię dla niej nie zostawi.. Zaufaj mi, on już nie chce cię stracić.
- Oby... - odeszłaś i podeszłaś do Harrego.
- O tu jesteś kochanie.- usłyszałaś Harrego kierującego się do Ciebie
- No, musiałam coś załatwić.
Popatrzałaś się na Harrego, a on dał ci buziaka. Wasz pocałunek ktoś przerwał... Pfff ktoś.. oczywiście nie kto inny, jak Katherine.
- Ghymm. Przepraszam, że wam przeszkadzam, ale od kiedy wy znowu jesteście razem?
- Od nie dawna. A czemu pytasz? - odezwał się Harry
- A nic, nic
- A ty Katherine właściwie dlaczego przyszłaś?
- A to ty nic nie wiesz?
- A powinnam?- popatrzałaś się na Harrego
- No bo wiesz... chciałem ci powiedzieć
- Co chciałeś powiedzieć!?
- No, że razem z Katherine będziemy razem pracować.
Nie wierzyłaś, w to co słyszałaś.. Twój własny chłopak cię okłamał.
Poszłaś na górę i ubrałaś się w to. Nie miałaś tu własnych ciuchów, bo zostawiłaś w domu, więc Perrie pożyczyła ci swoje.
Zeszłaś na dół i zobaczyłaś.....
A co zobaczyła to w następnej części :>
Veronika ♥
Postanowiłaś, że zapytasz się kto ją wpuścił.
-Louis chodź na chwilę,
-Ok - poszłaś z nim na chwilę do kuchni
- Kto do cholery ją wpuścił?!
- Kogo? Katherine?
- Nie wiesz, Świętego Mikołaja!? Lou nie rób sobie głupich żartów!
- No ok.. Wpuścił ją chyba... Niall.
- Ja pierdole..
- A dlaczego jesteś zła?
- Louis! A ty nie byłbyś zły, gdyby tu przyszedł były Eleanor, a właśnie on zniszczył twoje życie z nią?
- Przesadzasz- uśmiechnął się
- Hmm, może trochę tak. Ale nie chcę go stracić
--T.I co ty pieprzysz!? Jeśli Harry cie kocha, to cię dla niej nie zostawi.. Zaufaj mi, on już nie chce cię stracić.
- Oby... - odeszłaś i podeszłaś do Harrego.
- O tu jesteś kochanie.- usłyszałaś Harrego kierującego się do Ciebie
- No, musiałam coś załatwić.
Popatrzałaś się na Harrego, a on dał ci buziaka. Wasz pocałunek ktoś przerwał... Pfff ktoś.. oczywiście nie kto inny, jak Katherine.
- Ghymm. Przepraszam, że wam przeszkadzam, ale od kiedy wy znowu jesteście razem?
- Od nie dawna. A czemu pytasz? - odezwał się Harry
- A nic, nic
- A ty Katherine właściwie dlaczego przyszłaś?
- A to ty nic nie wiesz?
- A powinnam?- popatrzałaś się na Harrego
- No bo wiesz... chciałem ci powiedzieć
- Co chciałeś powiedzieć!?
- No, że razem z Katherine będziemy razem pracować.
Nie wierzyłaś, w to co słyszałaś.. Twój własny chłopak cię okłamał.
Poszłaś na górę i ubrałaś się w to. Nie miałaś tu własnych ciuchów, bo zostawiłaś w domu, więc Perrie pożyczyła ci swoje.
Zeszłaś na dół i zobaczyłaś.....
A co zobaczyła to w następnej części :>
Veronika ♥
Subscribe to:
Posts (Atom)