2013-02-18

Daj sobie dziewczyno w końcu spokój! Cz.18

***
(Nadal) Oczami Harrego

Mój wybór chyba był oczywisty. Musiałem szukac milosci mojego życia.


- Gdzie ona do cholery poszła? Szukałem już wszędzie- po chwili namysłu przypomniało mu się ich wspólne miejsce. Tam gdzie się poznali- park przy willi Harrego. Bez chwili namysłu zaczął biec w stronę parku. Zimny wiatr dotykał policzków Harrego. Chwilę później był już na miejscu, ale jej nie zobaczył.... Chwila ... widzę ją- Zaczął biec
- [T.I] wiesz jak się o ciebie martwiłem... dlaczego płaczesz honey..
- Bo.. bo nie chcę się straci Harry. Dlatego płacze.
- Ależ skarbie, nie stracisz mnie obiecuje. Żadna Katherina nie ma tyle wdzięku i uroku co ty- uśmiechnął się, a po chwili dał jej buziaka w czoło.- a teraz chodz już do domu - dodał i wziął ją za rękę.
- Pamiętasz.. tu się poznaliśmy. Pamiętam ten dzień jak to byłoby wczoraj.
- Ja też. Pamiętam jak byłem wkurzony na Paul'a i poszedłem się przejśc....
- Poszedłes sie przejsc i niezdarnie wylales na mnie kawe- usmiechnela sie lekko
- Co nie zmienia faktu, że to ty wpadłaś na mnie
- Hahaha, dobra wygrales.
Po paru minutach w ciszy doszliscie do drzwi wejsciowych do willi.
***
OCZAMI [T.I]
Chciałaś nacisnac klamke, ale Harry złapał cię na rękę. Odwróciłaś się, a on wpioł się w twoje zimne usta.
Odwzajemniłas to, bo dawno ci tego brakowalo. Brakowalo Ci bliskosci z nim, jego dotyku, jego cieplych pocałunków na  twoim ciele. Nie wiesz czemu, ale chcialas czegos wiecej niż tylko pocałunków. Zaczelas go calowa po szyji. Harry chyba wiedzial co chcesz bo oparl cie o drzwi i zaczął coraz namietniej calowac. Zaczelas go rozbierac, ale po chwili Harry sie odsunął.
-Co sie stało?- powiedziałaś lekko zdziwiona
- Możesz przesta mnie rozbierac?
-Aha, rozumiem. Nie chcesz. - powiedzialas zrezygniwana
- Nie o to chodzi. Moglabys mnie nie rozbierac tutaj, na dworzu? Lepiej byłoby jak byś mnie rozebrała w naszej sypianli.- uśmiechnął się i po chwili otworzył drzwi.
Weszliscie do srodka i chyba nikogo nie bylo bo bylo cicho.
Weszliscie na góre i weszliscie do sypialni.
- A więc na czym skończylismy?- odezwal sie po chwili twoj ukochany i wpioł sie w twoje usta.

***

Tralallala :D A na taką częśc mnie wzieło :) Długo nie moglam sie zdecydowa, ale w końcu zdecydowalam sie na zboczony :))

Veronika

2013-02-17

Daj sobie dziewczyno w końcu spokój Cz. 17

Włącz tą piosenkę

Zeszłaś na dół i zobaczyłaś jak Katherin mizia się do Harreg'o.
- Harry, co to ma znaczyć?! - wrzasnełaś
- Kotku to nie tak jak myślisz..to ona się do mnie przystawia nie ja
- Poprzednio też tak mówiłeś! Nie chcę, aby ta szmata znowu zniszczyła NASZE życie!!- Nie obchodziło cię to, że ona jest przy was. Nawet chciałaś, żeby to usłyszała.
- Wypaszam sobie obelgi na swój temat. - powiedziała stanowczo Katherin
Widziałaś, że chłopcy na was patrzą, ale nie obchodziło cię to.
- Honey.... wytłumaczy ci to. Chodź na chwile do naszej sypialni...
- Ok.
Udaliście sie do sypialni, a Harry zaczął ci tłumaczyć tą całą sytuacje.

- A więc jak poszłas na góre, ja usiadłem i chciałem wejść na Twittera. Nawet nie zdąrzyłem wziąść laptopa a Katherin już usiadła przy mnie i zaczeła się do mnie przystawiać. Próbowałem odejść, ale ona sie do mnie wracała. Jak chesz to możesz spytać chłopaków!
- Mówisz prawde?
- Mówiłem, że jak chcesz to mozesz się spytac chłopaków.
- Nie chcę się pytac chłopaków! Harry! W zwiążku chodzi o zaufanie, czyż nie!? No właśnie. Ja ci chcę uwieżyc, dlatego się pytam.
- [Z.T.I] tak mówię prawdę!
- A więc ci wierze! Tylko proszę nie zadawaj się z nią.
- Czy ty słyszysz co mówisz? Ja muszę, nawet jeśli nie chce. Dobrze o ty wiesz, jaka jest moja praca.
- Harry, wiesz że nie chciałam ... Ja przepraszam. Tylko wiesz co mnie boli?
- Nie, nie wiem.
- No właśnie.Boli mnie to że ona ZNOWU chcę cię odzywskać.Ja nie chcę stracić. - W trakcie tego zaczełaś płakac.
- Myszko, nie stracisz. Obiecuję
- Wcześniej tez tak mówiłeś. Najlepiej jak się przejdę. - powiedziałas do Harrego i wyszłaś.
Wyszłaś, nawet nie wiesz gdzie. Byle dalej od tego wszytskiego. Tego całego natłoku... od ludzi.. od niej
Szłaś wąskimi uliczkami. Weszlaś do parku i usiadłaś na jednej ławce. Zaczełaś płakać jak małe dziecko. Nie wiedziałaś co masz zrobic. Nie chcialaś go stracić... tak bardzo kochałaś.

***


Oczami Harrego

Co ja najlepszego zrobiłem... ale kretyn z mnie. - Zaczoł się obwiniać

Usiadł na krańcu łóżka i zaczoł płakać... był bezsilny
Za chwilę Liam weszedł do waszej sypialni.

- Hej stary... jeszcze prawie nigdy nie widziałem jak się tak kłócicie.
- Jeśli przyszłes do mnie, żeby powiedzieć tylko to,to możesz już wypiedalać.
-Ej, uważaj sobie trochę na słowa. Ja chciałem tylko pomóc, ale jeśli jesteś skończonym idjątą to i tak nie zrozumiesz o co by mi chciało chodzić.
- Co sugerujesz?
- To, że jeśli bedziesz tu płakac jak głupi, a ona może teraz siedzieć na zimnie to sorry, ale jesteś totalnym palantem i możesz ją stracić. Nie wiem jak ona mogła do ciebie wrocić!- wydarł się na ciebie, a po chwili dodał-

Ona ma za dobre serce dla ciebie... Harry przejżyj w końcu na oczy!

Po tych słowach, czul się zagubiony, nie wiedzial co ma zrobic... Płakać i użalać się nad sobą? A może iść szukać gdzie teraz powiedziewa się miłość jego życia? Co wybrałac?

A wy jak myślicie? Sprawa chyba oczywista, ale więcej w następnej cześći :)


Veronika

2013-02-14

Daj sobie dziewczyno w końcu spokój! Cz. 16

Nie wierzyłaś co zobaczyłaś. To ona, ... wróciła. Była Harr'ego. Domyślałaś się, że to ona zniszczyła twoje życie z Harrym. Dziewczyny (Eleanor , Danielle, Perrie) też tak myślały. Cała gotowałas się w środku.
Postanowiłaś, że zapytasz się kto ją wpuścił.

-Louis chodź na chwilę,
-Ok - poszłaś z nim na chwilę do kuchni
- Kto do cholery ją wpuścił?!
- Kogo? Katherine?
- Nie wiesz, Świętego Mikołaja!? Lou nie rób sobie głupich żartów! 
- No ok.. Wpuścił ją chyba... Niall. 
- Ja pierdole.. 
- A dlaczego jesteś zła? 
- Louis! A ty nie byłbyś zły, gdyby tu przyszedł były Eleanor, a właśnie on zniszczył twoje życie z nią?
- Przesadzasz- uśmiechnął się
- Hmm, może trochę tak. Ale nie chcę go stracić
--T.I co ty pieprzysz!? Jeśli Harry cie kocha, to cię dla niej nie zostawi.. Zaufaj mi, on już nie chce cię stracić. 
- Oby... - odeszłaś i podeszłaś do Harrego.
- O tu jesteś kochanie.- usłyszałaś Harrego kierującego się do Ciebie
- No, musiałam coś załatwić. 
Popatrzałaś się na Harrego, a on dał ci buziaka. Wasz pocałunek ktoś przerwał... Pfff ktoś.. oczywiście nie kto inny, jak Katherine. 
- Ghymm. Przepraszam, że wam przeszkadzam, ale od kiedy wy znowu jesteście razem? 
- Od nie dawna. A czemu pytasz? - odezwał się Harry
- A nic, nic 
- A ty Katherine właściwie dlaczego przyszłaś? 
- A to ty nic nie wiesz? 
- A powinnam?- popatrzałaś się na Harrego
- No bo wiesz... chciałem ci powiedzieć
- Co chciałeś powiedzieć!? 
- No, że razem z Katherine będziemy razem pracować.
Nie wierzyłaś, w to co słyszałaś.. Twój własny chłopak cię okłamał.

Poszłaś na górę i ubrałaś się w to. Nie miałaś tu własnych ciuchów, bo zostawiłaś w domu, więc Perrie pożyczyła ci swoje. 
Zeszłaś na dół i zobaczyłaś..... 

A co zobaczyła to w następnej części :> 



Veronika ♥