2013-11-22

Daj sobie dziewczyno w końcu spokój! Cz. 24

Od razu zauważył to Harry,
- Co się stało? Dlaczego płakałaś? Co Ci zrobić ten idiota?
-NIC! GDZIE TEN DEBIL JEST!!??
- Ogród
-Dziękuję
i weszłaś do ogrodu.. 
***
Zobaczyłaś płaczącą Eleanor, która siedziała na kafelkach i Louisa, który stał przy drzwiach i patrzał się w dal. Wkurzyło Cię to na maksa..
- No proszę, więc teraz tak się odzywasz? Pamiętaj mnie możesz obrażać ale nie dziecko. Ono nie jest niczemu winne. Jeśli masz problem to powiedz rozwiążemy to razem, a nie się wyżywasz na innych.
Louis nic nie odpowiedział tylko popatrzał na Ciebie kpiąco.
- Dobra.. tylko potem nie mów, że to my się odwróciliśmy.  Chodź El- podeszłaś do niej i wzięłaś ją za rękę.
Weszłyście do domu i od razu spojrzenia wszystkich skierowały się ku wam.
- El.. co ci ten dupek zrobił?- Harry przejął się.. widać, że zależało mu. 
- Nic.. to znaczy.. do końca sama nie wiem, muszę to przemyśleć. Dziękuję wam za wieczór, ale chyba na razie sobie pójdę. Dobranoc i miłej zabawy.- uśmiechnęła się i chciała wychodzić, ale zatrzymał ją Niall:
- No chyba śnisz, że w takim stanie pójdziesz do domu. Jak już to marsz do mojego pokoju. Ja się prześpie na kanapie.
- Nie chcę robić kłopotu
- Zrobisz kłopot jeśli pójdziesz! A dlaczego ja z Tobą rozmawiam.. idź się położyć.. JUŻ! - uśmiechnął się do niej i kazał wejść na górę.

Teraz zwrócił się do Ciebie.
- [t.i] co się tam stało? Słuchać było jak krzyczysz, a dobrze wiesz że nie możesz.
- Aj.. pokłóciliśmy się trochę i tyle.
- Nie kłam, znam Cię tak długo, że wiem kiedy kłamiesz.
- Dobra, zapytajcie się Louisa, ja nic nie powiem. Wtedy dokładnie zrozumiecie.
Macie rację, nie mogę się denerwować kiedy mam  tego małego .. lub małą w sobie- uśmiechnęłaś się szczerze - ale teraz wybaczcie, chcę jechać do domu i odpocząć.
Harry od razu stanął przy Tobie i założył Ci płaszcz.
- No to do zobaczenia- powiedziałaś i otworzyłaś drzwi.
- Nara wam...  i Niall, kiedy Lou wyjdzie z ogrodu porozmawiaj z nim.. on taki nie jest, coś go gryzie.. ja to wiem.
-Nie ma sprawy, a teraz wypieprzaj do [t.i] - wyobrażacie sobie ten jego cwany uśmieszek, nie?
***
Jej.. w domu.. nareszcie
- Harry wiesz jak Cię kocham?
- Wiem.. ale nie wiem czy ty wiesz jak ja Ciebie
- No mów
- Kocham Ciebie jak nikogo innego. Kocham Cię tak mocno jak swoją mamę.. a nawet ciut mocniej. Nie ma słów aby opisać jaką jesteś cudowną, inteligentom osobą, jesteś moim powietrzem, moim ja, moim zawsze i moim życiem.
- Jakie to romantyczne..
- I prawdziwe.. -  pocałował Cię w czoło- a teraz idź spać księżniczko, zmęczona jesteś.
- Może trochę.., ale ty chodź z mną.
- No jak bym śmiał odmówić
Po chwili znaleźliście się w łóżku przytuleni do siebie .
- Jak myślisz Lou przeprosi El?
- Hmm.. nie jestem pewny. Lou to chodzące małe dziecko.. Nie rozumiem jego toku rozumowania. Ale tak szczerze, o co poszło?
- Emm.. ale przyrzeknij, że nikomu nie powiesz
-No wiesz co?
- Dobra.. no bo Eleanor nie może mieć dzieci i kiedy Lou się dowiedział zaczął być .. no właśnie taki.
-Dziwne.. - widać , że zastanawiał się czemu Lou taki jest- ale na dzisiaj koniec, idź spać NATYCHMIAST - no i wrócił mój kochany kontroler.
No i zasnęłaś

Następnego dnia wstałaś o 10.. co zwykle się nie zdarza. Harry też jeszcze spał.. -dziwne- pomyślałaś.
Ubrałaś się w to i poszłaś na dół. Ktoś zapukał do drzwi. Poszłaś otworzyć.

No nie do wiary .   Pan Louis Tomlinson w własnej osobie.


VERONIKA