2013-12-01

Daj sobie dziewczyno w końcu spokój! Cz. 25

                                                             KLIK.


No nie do wiary .   Pan Louis Tomlinson w własnej osobie.
 
***
- Lou.- ma czelność jeszcze tu przychodzić? No błagam..
- Cześć, mała.
- Co chcesz?
- Przeprosić. Naprawdę nie chciałem.. zachowałem się jak dupek i za co szczerze przepraszam.
- Wejdź Louis. - otworzyłaś drzwi szerzej, aby wszedł.Usialiście razem na kanapie - Wracając do sprawy.. Lou nie mnie przepraszaj, tylko osobę którą zraniłeś.
- Wiem, nie wiem co w mnie wstąpiło. Po prostu tak bardzo chciałem mieć dziecko.. tak bardzo z El.. i gdy się dowiedziałem, że nie może.. załamałem się.
- Louis, czy nie myślałeś o adopcji? Miliony dzieci jest głodne, porzucone przez rodziców.. Pomyślałeś? - w tej chwili wszystkie Twoje złe emocje na Louisa przeszły, współczułaś mu.
- Tak pomyślałem, ale ja chcę mieć je z El.. z naszej kości, z naszej krwi.. tak jak wy.
- Louis... - nic więcej nie mówiłaś, tylko go przytuliłaś. Nie wiedziałaś jak się czuje, ale chciałaś mu pomóc.- Czekaj, idę na gore zaraz wrócę- zwróciłaś się do niego i udałaś się na górę.
Poszłaś obudzić Harrego.
- Harry.. Harry wstawaj.
- Minutka, proszę.. - mówił zaspanym głosem
- Harry, Louis jest u nas!
Momentalnie wstał
- CO? Wpuściłaś go? Krzyczał na Ciebie?- ubrał spodnie i chciał iść na dół, ale go zatrzymałaś.
- Hazza, spokojnie. Przyszedł, przeprosił i powiedział jaka jest sytuacja - wytłumaczyłaś Harremu o co chodzi i żeby był spokojny gdy zejdziecie na dół.
Gdy zeszliście zobaczyliście Louisa wpatrującego się w zdjęcie USG waszej małej fasolki.
Gdy was zobaczył odłożył zdjęcie.
- Ja przepraszam, nie chciałem.
- Luz Lou.. szanuję to. Cieszę się, że przyszedłeś i przeprosiłeś [t.i] - uścisnęli dłonie na .. zgodę?
- Przepraszam na prawdę, nie chciałem.
- Hej, mówiłem spokojnie. Lepiej przeproś El. Wiesz co przeżywała? - Harry jak zwykle stanowczy
- Tak wiem. Rozmawiałem z Niallem i on mnie jakoś "przekonał".. wiesz jaki on jest przekonujący.
Przeprosiłem ją z samego rana, kupiłem kwiaty i takie tam. Wiesz jak ciężko jest znaleźć sklep rano? - uśmiech Lou.. lepszy niż poranna kawa.
- Hah, nie wiem i nie chcę się przekonać.
Wtrąciłaś się w rozmowę.
- Dobra wybaczcie idę się ubrać. Pa - znikłaś w łazience
W co się ubrać.. aj.. tak dużo, a jednak tak mało.
A jednak znalazłaś...  idealnie na jesień.
Zeszłaś na dół i zobaczyłaś chłopaków śmiejących się z czegoś.
- Jadę na badania kontrolne. Po badaniach wpadnę do El zobaczyć.
- Nie ma sprawy- odezwał się Lou.
Miałaś już wychodzić, ale Harry Cię zatrzymał.
- Tak bez buziaka? - uśmiechnął się i słodko pocałował- powiedz zaraz po wyjściu od lekarza, co i jak, rozumiesz? - kontroler i seksowny mężczyzna w jednym
- Tak, buziaki Lou.

45 minut później byłaś już pod najlepszą kliniką w Londynie.
Po 2 godzinach badań nareszcie wyszłaś.
Zadzwoniłaś do Harrego i powiedziałaś, że wszystko w normie. Następnie udałaś się do El.
Gdy wychodziłaś z samochodu, El wychodziła po Ciebie.


Veronika