2013-02-17

Daj sobie dziewczyno w końcu spokój Cz. 17

Włącz tą piosenkę

Zeszłaś na dół i zobaczyłaś jak Katherin mizia się do Harreg'o.
- Harry, co to ma znaczyć?! - wrzasnełaś
- Kotku to nie tak jak myślisz..to ona się do mnie przystawia nie ja
- Poprzednio też tak mówiłeś! Nie chcę, aby ta szmata znowu zniszczyła NASZE życie!!- Nie obchodziło cię to, że ona jest przy was. Nawet chciałaś, żeby to usłyszała.
- Wypaszam sobie obelgi na swój temat. - powiedziała stanowczo Katherin
Widziałaś, że chłopcy na was patrzą, ale nie obchodziło cię to.
- Honey.... wytłumaczy ci to. Chodź na chwile do naszej sypialni...
- Ok.
Udaliście sie do sypialni, a Harry zaczął ci tłumaczyć tą całą sytuacje.

- A więc jak poszłas na góre, ja usiadłem i chciałem wejść na Twittera. Nawet nie zdąrzyłem wziąść laptopa a Katherin już usiadła przy mnie i zaczeła się do mnie przystawiać. Próbowałem odejść, ale ona sie do mnie wracała. Jak chesz to możesz spytać chłopaków!
- Mówisz prawde?
- Mówiłem, że jak chcesz to mozesz się spytac chłopaków.
- Nie chcę się pytac chłopaków! Harry! W zwiążku chodzi o zaufanie, czyż nie!? No właśnie. Ja ci chcę uwieżyc, dlatego się pytam.
- [Z.T.I] tak mówię prawdę!
- A więc ci wierze! Tylko proszę nie zadawaj się z nią.
- Czy ty słyszysz co mówisz? Ja muszę, nawet jeśli nie chce. Dobrze o ty wiesz, jaka jest moja praca.
- Harry, wiesz że nie chciałam ... Ja przepraszam. Tylko wiesz co mnie boli?
- Nie, nie wiem.
- No właśnie.Boli mnie to że ona ZNOWU chcę cię odzywskać.Ja nie chcę stracić. - W trakcie tego zaczełaś płakac.
- Myszko, nie stracisz. Obiecuję
- Wcześniej tez tak mówiłeś. Najlepiej jak się przejdę. - powiedziałas do Harrego i wyszłaś.
Wyszłaś, nawet nie wiesz gdzie. Byle dalej od tego wszytskiego. Tego całego natłoku... od ludzi.. od niej
Szłaś wąskimi uliczkami. Weszlaś do parku i usiadłaś na jednej ławce. Zaczełaś płakać jak małe dziecko. Nie wiedziałaś co masz zrobic. Nie chcialaś go stracić... tak bardzo kochałaś.

***


Oczami Harrego

Co ja najlepszego zrobiłem... ale kretyn z mnie. - Zaczoł się obwiniać

Usiadł na krańcu łóżka i zaczoł płakać... był bezsilny
Za chwilę Liam weszedł do waszej sypialni.

- Hej stary... jeszcze prawie nigdy nie widziałem jak się tak kłócicie.
- Jeśli przyszłes do mnie, żeby powiedzieć tylko to,to możesz już wypiedalać.
-Ej, uważaj sobie trochę na słowa. Ja chciałem tylko pomóc, ale jeśli jesteś skończonym idjątą to i tak nie zrozumiesz o co by mi chciało chodzić.
- Co sugerujesz?
- To, że jeśli bedziesz tu płakac jak głupi, a ona może teraz siedzieć na zimnie to sorry, ale jesteś totalnym palantem i możesz ją stracić. Nie wiem jak ona mogła do ciebie wrocić!- wydarł się na ciebie, a po chwili dodał-

Ona ma za dobre serce dla ciebie... Harry przejżyj w końcu na oczy!

Po tych słowach, czul się zagubiony, nie wiedzial co ma zrobic... Płakać i użalać się nad sobą? A może iść szukać gdzie teraz powiedziewa się miłość jego życia? Co wybrałac?

A wy jak myślicie? Sprawa chyba oczywista, ale więcej w następnej cześći :)


Veronika

No comments:

Post a Comment