2013-01-12

Daj sobie dziewczyno w końcu spokój! Cz. 9 

- [T.I] do środka, już!
- Zayn nie rób nic. Proszę cie uspokój się.
- Do środka!
- Malik! Mówię uspokój się!
- Już dobrze, tylko go - pokazał na Harrego- nie chcę na razie widzieć
- Harry idź, ja mu wszystko wytłumacze - powiedziałaś Harremu
- Dobrze, czekam w pokoju
 Zobaczyłaś, że Harry idzie do pokoju. Szybko podeszłaś do Zayna i zaczełaś mu tłumaczyć, że spróbujesz z Harrym jeszcze raz.
- Ale jak to jeszcze raz!? Czy ty zapomniałaś, co on ci zrobil!- widać, ze byl zdenerwowany
- Wiem Zayn jak to wygląda, ale spróbuję. Może teraz wyjdzie.
- Ah... rób co chcesz- miał już wchodzić do domu, ale go zatrzymałaś
- Zayn stój!
- Słucham?
- Zayn... ja ci dziękuję
- Za co słoneczko?
- Za to, że mi pomagałeś. Tylko czuję się cholernie winna'
- Ej, zawsze możesz na mnie liczyć! Czemu czujesz się winna? Czego winna?
- Ponieważ ja się na was zwaliła, chociaż nie powinnam. Masz swoje życie, a ja sie wpakowałam z butami w wasze życie
- Nawet tak nie mów! Sam chciałem ci pomóc, bo cie kocham, kocham cie jak siostrę.
- Dziękuję, że tak mówisz - uśmiechnęłaś się lekko
- Słońce, chodź do domu, bo tu zimno
- Ok, ale nie gniewasz się braciszku?
- Oczywiście, że nie, jestes dla mnie bardzo ważna
Przytuliłaś go i poszliście do domu. Poszłaś na górę i zapukałaś do Hazzy
- Proszę - powiedział
- Cześć, mogę wejść?
- Oczywiście, że tak skarbie. Wyjaśniłaś wszystko Zayn'owi?
- Tak. Wyjasniłam, ze spróbujemy jeszcze raz.
- Czyli możemy byc znowu razem?
- Tak, ale musisz mi coś obiecać! - powiedziałaś stanowczo
- Dla ciebie wszystko myszko
- Musisz mi obiecać, że już nigdy nie posłuchasz plotek o mnie, jeśli tego ci nie wytłumacze.
- Oczywiście
Podszedł do ciebie i zaczął cię całować. Odwzajemniłaś to, po chwili zaczął cię mocniej całować. Wiedziałaś do czego dojdzie. Ale chciałas tego! Naprawdę tego chcialaś. Bo wiedziałaś z kim.... z chłopakiem twoich snów.
Popchnęłaś go na łóżko i zaczełas zdejmować mu koszulkę. On nie był ci dłużny i zdjął twoja bluzkę i po chwili twój stanik wylądował gdzieś na końcu pokoju...



Nie udało mi się, ale kit ... 

Veronika 
 




No comments:

Post a Comment