2013-07-29

Daj mi dziewczyno w końcu spokój! Cz.21

Teraz to już nie ma ratunku- pomyślałaś
- No witaj kochanie- powiedziałaś
***
- Cześć.. eh [t.i] wiesz jaki dzisiaj miałem ciężki dzień? Masakra..
- To nie za dobrze.. Harry usiądź, musimy porozmawiać.
- Em.. dobrze? Coś się stało? Dobrze się czujesz?
- Tak... nie.. nie wiem
- Więc co się stało?
Harry spojrzał na Ciebie. Widać, że był zmartwiony.
Chciałaś mu to powiedzieć, ale stchórzyłaś... jak zawsze
- Obiad masz w lodówce-  mówiłaś na jednym tchu 
- Niunia i tylko po to kazałaś mi usiąść?
- Em, tak.. przepraszam - głowę wziełaś na drugą strone
- Kochanie, spójrz na mnie
- Nie
- Tak
- Nie
- Dlaczego?
- Po co?
- Jezu [t.i] spójrz się na mnie do cholery!- krzyknął
Byłaś przestraszona.. ale w końcu spojrzałaś
- Słucham?
- Co się dzieję?
- Nic
- Nie od dzisiaj się znamy, powiedz
Wzrok miałaś obiegający, Przestraszony?? Nie...
- Nic, na prawdę Hazz. - nie wiedziałaś co zrobić więc zaczęłaś go całować.
Szyja, tors, usta i tak ciągle.Harry na początku nie reagował, ale później poddał się i zaczął równie namiętnie jak ty całować...
- Harry nie tu.. chodź do sypialni
Wstałaś, ale za chwilę poczułaś, że Twoje nogi nie są na ziemi, a w powietrzu. Harry wziął Cię na ręce, a ty czułaś jego żel pod prysznic.. boż dla czego on tak bosko pachniał?
Byliście już w sypialni. Harry delikatnie położył Cię  na łóżku i zaczął całować.
-Wstań. - powiedział. Dobrze wiedział, że lubisz jak nie jest zbyt grzeczny. Wykonałaś polecenie. Chłopak wtulił się w ciebie. Patrzył w dół, starał nie patrzeć ci w oczy. Uległ. Zbliżyłaś się tak, by nie mógł zrobić nic rękami, przyparłaś jego rozgrzane ciało do zimnej ściany pokoju. Zniżyłaś się i zaczęłaś całować jego umięśniony tors.Kiedy wróciłaś do ust, to on tym razem miał na ciebie działanie, ty byłaś tyłem do ściany. Swoją dużą dłonią złapał cię za szyję, lekko podduszając i zaatakował twoje rozpalone wargi.
-Musisz być tak mało romantyczny? - powiedziałaś ze słodkim uśmiechem.
-A jak chcesz? Nigdy ci nic nie pasuje. Raz: Harry! Mocniej! Raz: Nie! Proszę! Raz: Nie przestawaj! Skąd mam już wiedzieć jak ci się podoba? - powiedział patrząc na twoje usta.
-Więc dzisiejszej nocy ty decydujesz. - powiedziałaś zdecydowanie.
- Jak sobie życzysz, panno [t.n.]
"Rzucił" cie delikatnie na łózko i zaczał całowac w piersi.
Wisi nade tobą, a ty wiejesz się z pożądania.- Nie ruszaj się-mruczy i pochylając się,całuję wewnętrzną część twojego uda i dalej w górę, aż do cienkiego, koronkowego materiału majtek.
Och. Nie jesteś w stanie się nie ruszać Jak możesz leżeć spokojnie? Wiercisz się pod nim.
Pocałunkami podąża w górę Twojego brzucha i zanurza język w pępku. A po chwili rusza dalej. Twoja skóra płonie. Czerwienisz się, za gorąco,za zimno, i wbijasz paznokciami w prześcieradło. Harry kładzie się koło Ciebie, dłonią sunie w górę od twoich bioder do talii i w końcu do piersi. Spogląda na ciebie z nieokreślonym wyrazem twarzy i delikatnie ujmuje jedną pierś.
- Idealnie pasujesz do mojej dłoni, [t.i]- mruczy, zanurzając palec wskazujący w miseczce stanika.Delikatnie pociąga koronkę w dół, uwalniając pierś, ale fiszbina i materiał miseczki podciągają ją z powrotem do góry. Sutki tobie twardnieją pod jego gorącym spojrzeniem.
- Bardzo ładnie- szepcze z aprobatą.
Delikatnie dmucha na jedną pierś, podczas gdy jego dłoń podażą do drugiej, a kciuk wolno roluje czubek sutka, wydłużając go. Jeczysz, czując słodkie doznanie, rozlewające się do samego krocza. Jesteś taka wilgotna. Och, proszę, błagasz w myślach, a twoje palce mocniej zaciskają się na prześcieradle. Jego usta zamykają się na twoim drugim sutku.
-Zobaczymy, czy uda nam się doprowadzić cię do orgazmu w ten sposób - szepcze, kontynuując powolne,
 zmysłowe natarcia.
- Och, proszę- odchylasz głowę, jęcząc głośno i czując, jak sztywnieją ci nogi.
- Dalej, maleńka- mruczy
Nadal masz nierówny oddech, dochodząc do siebie po orgazmie. Jego ręce przesuwają się na biodra, a potem palec wślizguje się pod cieniutką koronką majteczek i powoli zatacza kółka wokół mnie- Tam. Na chwilę zamykasz oczy, a jego oddech staje się nierówny.
- Jesteś tak cudownie wilgotna, Boże, pragnę Cię- Wsuwa w Ciebie, a ty wydajesz okrzyk, gdy robi to ponowie, raz za razem. Masuję dłonią Twoją łechtaczkę, a ty znowu krzyczysz. Wchodzi w Ciebie palcem coraz mocniej.
Nagle siada wyprostowany, ściąga twoje majtki i rzuca na podłogę. Gdy zdejmuje bokserki, jego erekcja wyskakuje na wolność. Sięga do nocnego stolika i chwyta foliową paczuszkę, a poten wchodzi między twoje uda, rozsuwając je jeszcze szerzej. Klęczy, zakładając prezerwatywę na pokaźnych rozmiarów męskość.
Pochyla się, trzymając ręce po obu stronach mojej głowy, tak że wisi nad mną, wpatrując się w twoje oczy.
- Podnieś kolana - każe mi łagodnie, a ja od razu spełniam polecenie.- Teraz będę Cię pieprzył, panno [t.n]- mruczy , ostawiając czubek penisa u wrót twojej kobiecości - ostro.
***
Oboje wyczerpani patrzycie się w sufit. Po chwili milczenia odzywa się Harry
- Powiesz mi w końcu co się stało? Tylko mów prawdę.
Kurdę, w końcu musisz mu powiedzieć.. w końcu to jego dziecko.


Znajduje się tutaj cytat (duży.. ale co tam ;p) z "50 twarzy Grey'a"!! 

No comments:

Post a Comment