2014-04-08

Daj sobie dziewczyno w końcu spokój! Cz.26

Gdy wychodziłaś z samochodu, El wychodziła po Ciebie. Była strasznie ładnie ubrana. 
- Hej kochana, lepiej już u Ciebie?- zapytałaś z troską.
"Była strasznie ładnie ubrana."

- Wiesz.. co ja będę mówić. Znasz sytuacje. Wejdź do środka.- zaprosiła Cię do domu i zaparzyła herbatę
- Chyba odejdę od Louisa.. nie jestem dla niego odpowiednia. On zawsze powtarzał, że chce mieć dużo dzieci. Ja po prostu .. nie mogę.
- Nie gadaj takich rzeczy. Dzisiaj przyszedł do mnie i przeprosił. Zobaczysz jak tylko przyjdzie do domu to Cię również przeprosi.
- Nie jestem pewna. Bardzo go kocham, ale nie mogę przestać myśleć, że jestem "niewystarczająca".
- Zmieńmy temat, bo wkurzasz - uśmiechnęłaś się i złapałaś się za brzuszek - Chcę odwiedzić stare śmieci w Polsce, tylko boje się reakcji Harrego.
- Co? Dlaczego?
- Bo jestem w ciąży. Uzna, że sobie nie poradzę. A nie chcę żeby z mną jechał. Jego praca.. fanki mnie bardziej znienawidzą - mina grymasu wkradła się na twoją twarz
- Znienawidzą? Bo co? Bo jedziesz do swojego kraju, do swojej rodziny?
- Tak.. zresztą nie wiem.. Chcę powiedzieć rodzicom o ciąży. Jestem ciekawa jak zareagują.
- Kochają Cię, kochają Harrego, pokochają i maluszka.
- Masz racje .. Zapytam się czy miał by ochotę ze mną pojechać. Tylko pozostaje jeszcze jedna sprawa.. oni jeszcze nie wiedzą, że z nim jestem znowu. Boję się jak zareagują.
- Wszystko się ułoży.
Wyszłaś i pocałowałaś ją na do widzeni.
Gdy wróciłaś do domu zastałaś dom w opłakanym stanie. Wszystko się walało. Dom wyglądał jak by tornado po nim przeszło.
- O nie, Styles! - podenerwowałaś się  - Gdzie jesteś?!
- Co mówiłaś? - Harry cały MOKRY- Nie no ja go uduszę- pomyślałaś - wyszedł z łazienki
- Co TO ma być?
- Em.. to? No tak jakby bawiłem się z Louisem
- Nie no śmieszne.. A więc jeśli bawiłeś się to i posprzątasz SAM! - dałaś mocny nacisk na sam i go lekko pocałowałaś- powodzenia!
- No nie zostawiaj mnie. Pomóż.. proszę
- Powodzenia. Jak skończysz przyjdź do mnie do sypialni - powoli wchodziłaś do góry
- uhuhu, no warto posprzątać- uśmiechnął się łobuzersko
- Nie o to chodzi zboczuchu!
- A ja tam wiem co chodzi dziewczyną po głowie
- Ha ha ha śmieszne - uśmiechnęłaś się i poszłaś na górę.
Wzięłaś z półki książkę "Zniewolenie" i pochłonęłaś się dobrowolnie.
****
Usłyszałaś pukanie do drzwi
- Proszę - zdezorientowana powiedziałaś
- Posprzątałem, skarbie. O czym chciałaś porozmawiać?- podszedł do ciebie, odłożył książkę na biurko i pocałował.
- Chciałam porozmawiać z Tobą, ponieważ chcę jechać do Polski. Do rodziców.. powiedzieć im o ciąży i o nas. Ostatnio gdy tam pojechałam, zerwaliśmy, pamiętasz? - powiedziałaś próbując zapomnieć ten ohydny moment waszego życia.
- Pamiętam, rozumiem. Sam chciałbym zapomnieć o tym co Ci zrobiłem.
- No więc.. chciałabym tam pojechać z Tobą- już zamknęłaś oczy, bo myślałaś że będzie kłótnia a tu co?
- Dobrze. - CO? Tylko tyle? Gdzie się podziałeś Styles!?
- To tyle? - nie, powiem zszkołował
- A co ma być perełko? Kocham Cię i naszego dziadziusia. Chcę żeby wszystko było wspaniale.
- Kocham Cię, bardzo. - pocałowałaś go namiętnie i przytuliłaś.
- Ja ciebie też.
Chciałaś aby ta chwila się nie kończyła. Uwielbiasz takie momenty.
" pocałowałaś namiętnie i przytuliłaś" 
***
Tydzień później byliście już w Polsce. Zapukałaś do drzwi rodziców. Czekanie było okropne.. takie długie.
- Boję się Harry.- mocniej go objęłaś
- Nie bój się. Jestem tutaj, pamiętasz?
Po chwili otworzyła wam mama.
- Cześć mamusiu. - twoja rodzicielka stała w drzwiach jak wryta
- Harry? [t.i]? Czy ja o czymś nie wiem?
Serce tobie chyba zaraz wyskoczy.

No comments:

Post a Comment